Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 663 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Ech ..... nie ma to jak .....

sobota, 22 czerwca 2013 22:21

Cześć kochani. Zdecydowałam się by jeszcze napisać parę słów, po, mimo że co niektórym nie podoba się mój styl pisania i sprawdzają moje błędy ortograficzne i stylistyczne – piszę a co mi tam.

   U nas idzie ku lepszemu Weronika zaczęła sama chodzić robi to pokracznie, ale idzie - od razu lżej, bo nie woła mnie do byle pierdoły sama przyjdzie jak coś chce a co najważniejsze sama pójdzie do toalety trzeba jej tylko światło zapalić.

   Miałam małe problemy z fizjoterapią i ze szkołą, ale na szczęście większość się już wyjaśniła.

     Weronika należy do Stowarzyszenia dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej, Tęcza'' w Szczecinie tam miała fizjoterapię i masaż 2 razy w tygodniu za darmo finansowaną przez NFZ. Od połowy grudnia nie chodziła, bo miała planowaną operację w styczniu a żeby się nie rozchorowała to trzymałam ją w domu nawet nie chodziła do przedszkola.

    W maju po pionizacji w Poznaniu poszłam do lekarza rehabilitacji w Tęczy" by wystawił skierowanie na fizjoterapię i masaże dla Weroniki z tymi skierowaniami poszłam do sekretariatu i okazało się, że moje dziecko, które jest po operacji musi czekać aż znajdzie się dla niej miejsce by ją rehabilitować. Czekałam miesiąc nerwy mnie poniosły, bo ileż można zaczęłam rehabilitować ją prywatnie 3 razy w tygodniu nie mogłam dłużej czekać. Poszłam do NFZ-u by mi dofinansowali rehabilitację a oni mi powiedzieli, że oni nie dofinansują, bo dziecko fizjoterapię ma darmową. Opowiedziałam im całą sytuację, więc oni stwierdzili, że jak będę miała wniosek od lekarza operującego, że dziecko potrzebuje pilnie rehabilitacji mam pokazać to w Tęczy a jak się nie dostosują to mam do nich napisać skargę i wtedy oni wkroczą. Poszłam do pani prezes Tęczy rozmawiałam z nią dobre 50 min. zadzwoniła do NFZ-u i to samo jej powiedzieli, co mi. Tak, więc musiałam zawracać głowę pr. Jóźwiakowi pierdołą i prosić go o taki wniosek. pr. Jóźwiak powiedział, że to jakaś komedia, w którą on jest wciągnięty, ale podpisze taki wniosek. Miną kolejny tydzień i od wczorajszego piątku Weronika ma przyznaną fizjoterapię i masaż w Tęczy 2 razy w tygodniu. Prywatnie też będę chodzić, bo mi zależy by Weronika była dobrze wyćwiczona, bo w tęczy zajęcia trwają 30 min. a priw 1 godz. tak, więc przez godz. więcej można, co kol wiek zrobić.

    Na dodatek jeszcze tego samego tygodnia, co walczyłam z Tęczą okazało się, że szkoła, do której została Weronika przyjęta teraz jej nie chcą.

   W chwili, kiedy składałam wniosek do szkoły pani dyrektor spytała się czy dziewczynka chodzi ja jej odpowiedziałam, że tak z tym, że teraz ma całkowity zakaz stawania na nogi, bo jest po operacji, ale po mimo tego że chodzi będzie miała wózek dla bezpieczeństwa. Tydzień temu odbyło się zebranie w szkole i podeszłam do pani dyrektor, bo nie było żadnej zmianki na temat dzieci niepełnosprawnych ruchowo. Znów powiedziałam ze Weronika będzie na wózku dla jej bezpieczeństwa no i wtedy pani dyrektor złapała się za głowę i powiedziała ze Urząd Miejski ją za to zabije że przyjęła takie dziecko i do mnie z pretensjami, bo ja mówiłam, że ona chodzi. Dała mi dwie propozycje:, 1 że przeniesie ją do szkoły 45 gdzie jest przystosowana, ( bo w tej szkole nie ma windy a klasy się mieszczą na drugim piętrze), ale mieści się około 20km od domu i nie ma najlepszej opinii - rozmawiałam z rodzicami a ta szkoła jest oddalona 3 km i opinię ma dobrą, jeżeli chodzi o szkoły integracyjne 2- propozycja to, że Weronika będzie chodziła do tej szkoły  do czasu aż pójdzie na operację i będzie to okres próbnym a jak sobie nie poradzą to ją przeniosą. Miałam to przemyśleć i dać jej odpowiedź. W poniedziałek się wybieram do pani dyrektor.

   Załamana poszłam do pani pedagog w przedszkolu i opowiedziałam jej całą sytuację. Na szczęście pani Jola podniosła mnie na duchu gdyż powiedziała, że nie mam, co się martwić, bo Weronikę przyjęli i teraz to jest ich problem a urząd za to ich na pewno nie zastrzeli. Mają zrobić tak by było dobrze i tak by Weronice nie stała się żadna krzywda, bo wtedy to faktycznie urząd ich zastrzeli, ale nie za to, że ją przyjęli tylko za to ze stała się jej krzywda. Powiedziała mi też, że z pewnością będą narzekać do czasu aż pójdzie na operację jak im źle i ciężko a ja mam się tym nie przejmować i się nie dać złamać. Tak, więc z podjętą decyzją idę do dyrektorki zrobię opłaty, które trzeba zrobić, bo niestety w tej szkole są mundurki wypiszę wniosek o samochód, który będzie po nią przyjeżdżał i czekam do września.

   Byłam tymi sytuacjami tak zmęczona psychicznie, że chodziłam o 22 spać nie miałam już siły na nic chciałam się już poddać i nie walczyć o fizjoterapię i czekać aż znajdzie się miejsce i przyjmą Weronikę z powrotem na rehabilitację do Tęczy. Do szkoły też już chciałam ją przenieść, ale szkoda mi było jej, bo z rozmów z rodzicami dzieci, które jeżdżą do szkół tymi samochodami mówili, że ów samochód najpierw zabiera dzieci z końca miasta i jeździ po całym Szczecinie zbiera inne dzieci po drodze i zanim dojedzie do szkoły może to potrwać nawet do 2 godz. Jednak się nie poddałam i wygrałam jak na razie z Tęczą i mam nadzieję, że ze szkołą też mi pójdzie dobrze.

   To tyle u nas Na koniec wklejam zdjęcie Weroniki w jej nowym wózku. Nie było mi lekko oczy ludzi skierowane na Weronikę co niektórzy aż się oglądali za siebie i powiem że dzieci normalnie się zachowywały ale nie starsi ludzie.

2013-06-12 14.08.57.jpg


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

szkoła

środa, 24 kwietnia 2013 21:12

    Weronika została przyjęta do szkoły do klasy integracyjnej. Chciałabym zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko szkołom integracyjnym, ale zezłościło mnie to, że nie mogłam oddać Weroniki do szkoły rejonowej. Rodzice, którzy mają dzieci zdrowe wybierają i przebierają w szkołach i oddają do takiej, jaką sobie wymażą do takiej, jaką chcą a rodzice, pomimo że jego dziecko jest zdrowe umysłowo jest zdolne i mądre, ale niestety chore ruchowo nie ma takiego wyboru musi oddać dziecko do szkoły, która jest oddalona od domu, która mu się nie podoba żyjemy w 21 wieku, ale podejście do inszości zatrzymało się na wieku 19 najlepiej żeby nie było takich dzieci najlepiej żeby dzieci chore zamknąć w domu i nie pokazywać światu i nie ma problemu.

    Dokładnie nie żyjemy w kraju mlekiem i miodem płynącym żyjemy w Polsce w zacofanym kraju, ale to nie jest powód by rodzice dzieci niepełnosprawnych nie mieli wyboru. Pani dyrektor szkoły, do której chciałam zapisać Weronikę potraktowała ją jak nie potrzebny element puzzli niepasujący do całości, takie jest moje odczucie.

     W klasie integracyjnej na 5 uczniów z orzeczeniem przysługuje 1 nauczyciel wspomagający czy on da radę z pięcioro uczniami nie wiem, w jakim stanie będą inni uczniowie wiem tylko tyle ze Weronika, pomimo że chodzi będzie w szkole na wózku dla jej bezpieczeństwa a klasy 0-3 są na trzecim piętrze jak oni będą sobie radzić nie wiem i na dzień dzisiejszy podchodzę do tego obojętnie podejrzewam, że moja złość minie, że jak będzie trzeba to będę do ich dyspozycji a może zacznę szukać pracy, ( choć jest to mało prawdopodobne bym po tak długiej przerwie mogła coś znaleźć) może pójdę do szkoły a może Strzelę sobie w łeb, bo życie w naszym chorym kraju jest ciężkie i czasami mam już tak dosyć wszystkiego, że odechciewa się życia.


Podziel się
oceń
1
7

komentarze (17) | dodaj komentarz

Szkoła

niedziela, 14 kwietnia 2013 22:04

     Z paniami w przedszkolu doszłam do porozumienia po dość długiej rozmowie wyjaśniłyśmy sobie sprawę i Weronika już nie będzie przesiadywać w wózku podczas pobytu w przedszkolu tyle tylko jak będą szły na podwórku gdzie Weronika okropnie się nudzi.

    W minionym tygodniu był dzień adaptacyjny dla dzieci, które zaczną chodzić do szkoły. Poszłam na pierwszy dzień i doznałam szoku szkoła integracyjna z klasami od 0-3 na drugim piętrze brak windy tylko schodołazy czy jakoś tak to się nazywa. Zastanawiam się, dla jakich dzieci jest ta szkoła. Najpierw chciałam oddać Weronikę do szkoły rejonowej na początku pani dyrektor nie miała nic przeciwko temu by Weronika chodziła do tej szkoły, ale po dwóch dniach jak poszłam złożyć deklarację pani dyrektor po godzinnej rozmowie i przekonywaniu mnie, że w tej szkole Weronice stanie się krzywda odmówiła przyjęcia jej do szkoły. Wysyłała nas do szkoły integracyjnej, która jest położona około 20 km jak nie więcej od naszego miejsca zamieszkania. Wiem, że inne szkoły przyjmują dzieci na wózku, pomimo że nie są integracyjnymi szkołami i nie przeszkadzają im dzieci na wózkach nawet załatwiają schodołaz by łatwiej było pokonać schody. W naszej szkole rejonowej klasy 0-3 są na parterze i tylko parę schodków do pokonania. Mówiłam, że będę dyspozycyjna i na każde wezwanie, gdy tylko będę potrzebna, ale to nie pomogło pani dyrektor była nieugięta. Może i dobrze, bo tak sobie pomyślałam, że Weronika pójdzie do szkoły integracyjnej tam ją samochód zawiezie i odwiezie do domu po za tym będzie tam nauczyciel wspomagający, czyli ktoś taki, kto nie ma prawa ( ponoć) opuścić jej na krok nie będzie mnie to interesować, że idą czy jadą na wycieczkę i nie będę się zamartwiać jak ją wezmą do klasy jak będą pokonywać tak wiele schodów. Martwię się tylko tym czy zostanie przyjęta, bo rzekomo jest na liście rezerwowej. Co do pani dyrektor ze szkoły rejonowej to uważam, że nie ładnie postąpiła jednym słowem zdrowe dzieci mogą iść do szkoły, jakiej chcą ich rodzice a te inne są dyskryminowane niepotrzebne.


Podziel się
oceń
1
3

komentarze (22) | dodaj komentarz

Powrót

czwartek, 11 kwietnia 2013 10:28

   Miałam już nie robić wpisów na blogu powód jest taki, że co nie, którzy są bardziej zainteresowani moją pisownią brakiem przecinków i kropek oraz stylizacją a nie losem mojej córki, o której tu piszę a przecież moje wpisy to nie wypracowanie z j. polskiego tylko wpisy o Weronice i o walce, jaką toczymy z jej chorobą a teraz to już nie tylko z chorobą. Zdecydowałam się napisać jednak parę słów gdyż jestem bardzo zdenerwowana.

    Weronika w marcu przeszła kolejną operację. W prawą kość udową został wprowadzony pręt teleskopowy oczywiście przez nasze polskie procedury i nasz chory NFZ musiałyśmy odsiedzieć swoje w szpitalu by doszło do zabiegu tyle tylko dobrego z naszego przedłużonego pobytu jest to, że Weronika idzie, jako pierwsza na zabieg. Operacja przebiegła dobrze, choć przedłużyła się o pół godz. niż zwykle do tego nie mogła tym razem stawać na nóżkach w gipsie tak jak ostatnio gdyż była robiona inna osteotomia po dwóch tygodniach została usunięta szyna gipsowa i od poniedziałku nóżka Weroniki jest wolna z tym, że dalej nie wolno jej stawać na nóżkach tak jeszcze przez cztery tygodnie.

      Od środy Weronika wróciła do przedszkola prędzej byłam się pytać czy nie będzie problemu gdyż nie wolno jej pionizować. Pani Asia nie widziała problemu przecież nie jest ciężka a trzeba ją tylko przenieść do stolika lub posadzić na podłodze niestety pani Lila nie była tym zachwycona ( osoba, która jest zatrudniona, jako pomoc do dzieci niepełnosprawnych) chciałam zrezygnować z oddania jej do przedszkola, ale pani Asia powiedziała mi żebym poszła do pani dyrektor tak też i zrobiłam pani dyrektor nie miała nic przeciwko powrotowi Weroniki do przedszkola. Tak, więc wczoraj był powrót. Odbierając Weronikę doznałam szoku dziecko siedziało w knociku z zabawkami w wózku ( chcę dodać, że Weronika nie ma jeszcze specjalistycznego wózka dla niepełnosprawnych tylko jeździ w spacerówce) i miała jakieś klocki do zabawy po drodze powiedziała mi, że większość czasu spędziła siedząc w wózku a nie przy stoliku lub na podłodze a przecież przy stoliku można się też bawić. Rozzłościłam się przecież Weronice nie wolno tylko stawać na nogach w innej formie może się przemieszczać a siedzenie w wózku jej to uniemożliwia. Chciałam dziś rano zwrócić uwagę, ale niestety nie miałam możliwości gdyż rozpoczynał się jakiś koncert na terenie przedszkola zdążyłam tylko powiedzieć pani pedagog, przy czym nawet nie wiedziałam, że słyszy to pani Lila zobaczę jak to dziś będzie.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

Już po....

sobota, 02 marca 2013 16:40

   Miną tydzień od operacji niestety nie udało się zrobić dwóch kości za jednym razem, pomimo że profesor stara się by NFZ refundował dwa pręty podczas jednej operacji to niestety NFZ jest nieugięty i na taką metodę się nie godzi, ale profesor się nie poddaje i dalej naciska i może teraz jak pojedziemy to już włoży dwa pręty w nóżkę.

   Operacja przebiegłą bardzo dobrze bez komplikacji profesor musiał robić osteotomię gdyż pręt nie bardzo chciał wejść w kość dzięki temu nóżka będzie bardziej prosta, tylko później ten ból, płacz i panika, pomimo że to już nie pierwszy raz Weronika bardzo to przeżywała wpadła w histerie i ciężko ją było uspokoić dopiero po podaniu leków uspokoiła się, ale lepiej jej było nie dotykać. Spadło jej żelazo i przez to nie chciała jeść i była słaba, ale z dnia na dzień było coraz to lepiej.

    Ku naszemu zdziwieniu, bo to się po raz pierwszy stało na trzeci dzień po operacji Weronika była pionizowana, jaka ona była szczęśliwa, że może chodzić w gipsie, bo jak to noga po operacji a ona może na niej stawać i chodzić. Wiadomo, że sama nie da rady a najlepiej by było jak byśmy mieli balkonik, ale że Weronice jest niepotrzebny to takiego balkoniku nie kupowałam a żeby wypożyczyć to niestety takich małych balkoników nie mają tylko duże. Tak, więc biorę ją pod pachy i chodzimy, ale jeszcze parę dni i nóżka będzie uwolniona i Weronika będzie mogła zacząć chodzić sama no wiadomo, że jak będzie nóżka bolała i jak będzie się bała to nie będę jej zmuszać wszystko powoli.

    Przed operacją lekarze rehabilitanci robili badanie jak Weronika jest sprawna ruchowo i oceniali ją w skali od 1-3. Ku mojemu zdziwieniu wyszło bardzo dobrze no wiadomo biegać – nie biega, skakać też jej nie wolno, ale piłkę kopnęła jedną i drugą nogą nawet stała na jednej nodze bez trzymania się wchodziła po schodach i po nich schodziła wstawała z pozycji kucającej podnosząc przedmiot było tam dość dużo ćwiczeń, które Weronika ze strachem w oczach, ale je wykonywała, sama byłam zdziwiona, że moje dziecko tyle potrafi zwłaszcza, że na niektóre ćwiczenia ja jej nie pozwalałam, bo bałam się, że może jej coś się stać a ona świetnie sobie z nimi radziła.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 17 października 2017

Licznik odwiedzin:  109 382  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Fundacja Dzieciom - Zbiórka publiczna 75 1240 1037 1111 0010 0957 3199 Wpłaty prosimy kierować na konto: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" nr kont: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 tytułem:...

więcej...

Fundacja Dzieciom - Zbiórka publiczna 75 1240 1037 1111 0010 0957 3199 Wpłaty prosimy kierować na konto: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" nr kont: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia Wojtukiewicz Weronika Weronika ma chorobę genetyczną osteogenesis imperfecta.Opisuje tu jak borykamy się z tą chorobą jak cierpimy i cieszymy się płaczemy i śmiejemy bo nie jest lekko zwłaszcza gdy cierpi twoje dziecko nic nie winna istota MASZ OCHOTĘ POROZMAWIAĆ JAKIEŚ PYTANIA NAPISZ MÓJ NR G-G-5586108 MOŻE NIE WIEM ZA WIELE ALE WIELE JUŻ PRZESZŁAM

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 109382
Wpisy
  • liczba: 285
  • komentarze: 955
Galerie
  • liczba zdjęć: 505
  • komentarze: 51
Bloog istnieje od: 3612 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl